Comeback, ale bez happyendu

Po 20 minutach meczu w Zedermanie gospodarze prowadzili 3:0. Było po meczu? Nic z tych rzeczy! Leśnik w drugiej połowie odrobił straty i przy odrobinie szczęścia mógł dobić rywali. Jednak szczęście dopisało Błyskowi w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry i ostatecznie skończyło się 4:3.

Już w 7 minucie meczu po pozornie niegroźnym strzale z połowy boiska, Szczepankiewicz niepewnie łapał piłkę co wykorzystał zawodnik Zedermana i było 1:0. 3 minuty później sam na sam z bramkarzem wyszedł napastnik Błysku, który lobem pokonał bramkarza Leśnika. W 20 minucie Błysk wyszedł na trzybramkowe prowadzenie. Znów sytuacja sam na sam i Szczepankiewicz bez szans. Leśnik grał niepewnie, popełniał proste błędy. Sytuacja uległa zmianie po przerwie. Goreniczanie nabrali pewności siebie, zaczęli dominować na boisku, wyglądali zupełnie inaczej niż w pierwszej połowie. Szybko przyniosło to efekt. W 50 minucie na listę strzelców wpisał się Konrad Kruczek. Ten sam zawodnik 10 minut później sprawił, że Błysk prowadził już tylko 1 golem. Ale to nie koniec. W 74 minucie do remisu doprowadził Michał Tondos. I kiedy wydawało się, że to Leśnik strzeli zwycięskiego gola, gdyż Błysk w drugiej połowie nie potrafił skonstruować w zasadzie żadnej składnej akcji, w 89 minucie na strzał z 17 metrów zdecydował się zawodnik Zedermana i było 4:3.

Skład: Szczepankiewicz – Bigaj (83′ Przybylski), Lipiński, Kańczuga, Mandecki – Ścigaj (46′ Jasik), Łaskawiec (60′ Rak), Kiczko, Tondos, Chabinka – Kruczek.

Żółta kartka: Lipiński, Kiczko