Zapowiadał się pogrom, a było nerwowo

Do 40 minuty Leśnikowi w tym meczu wychodziło wszystko. W zasadzie prawie wszystko, bo wynik mógł być jeszcze bardziej okazały niż 4:0. Strzelanie rozpoczął Michał Tondos już w 10 minucie spotkania, 4 minuty później Leśnik wyszedł na dwubramkowe prowadzenie po samobójczym trafieniu Dawida Skubisa. Po kolejnych 7 minutach było już 3:0, kiedy gola zdobył powracający do naszej drużyny po ponad 3 latach Jarosław Rak. Leśnik nie zwalniał tempa, czego efektem było trafienie w 32 minucie nowego zawodnika, który przyszedł z KS Olkusz – Dawida Chabinki. Leśnik dominował, Laski w zasadzie nie zagroziły bramce strzeżonej przez Szczepankiewicza. A gola zdobyli przy dużym udziale naszego zawodnika, kiedy we wspomnianej na początku 40 minucie, Dawid Ścigaj we własnym polu karnym zagrał piłkę ręką. Sędzia nie miał wątpliwości i wskazał na „jedenastkę”. Mimo, że Daniel Szczepankiewicz wyczuł egzekutora, nie był w stanie obronić pewnego strzału Tomasza Nalepy.

W drugiej połowie, mimo że na początku Leśnik mógł podwyższyć prowadzenie, Laskowianka coraz śmielej zaczęła atakować. W efekcie w 72 minucie, pechowy strzelec samobójczej bramki z pierwszej połowy, strzelił drugiego gola, tym razem już dla swojej drużyny. Po tej bramce było jeszcze bardziej nerwowo, gdyż Leśnik kończył mecz w 9! I to nie z powodu czerwonych kartek, a kontuzji. Najpierw Dawid Chabinka na skutek zderzenia stracił zęba, następnie przebywający na boisku ledwie 3 minuty Patryk Ligara skręcił kolano. A że trener dokonał już 4 zmian, ostatnie minuty Leśnik musiał sobie radzić w osłabieniu. Na szczęście udało się utrzymać wynik do końca i goreniczanie mogli cieszyć się z 3 punktów.

Skład: Szczepankiewicz  – Bigaj (65′ Przybylski), Kiczko, Kurkowski (k), Mandecki – Ścigaj (60′ Jasik), Łaskawiec, Tondos (70′ Lipiński), Andrzejczyk, Chabinka – Rak (82′ Ligara).